czwartek, 15 listopada 2012

No i stało się... po kilku dniach pobytu w "Polskim domu" trzeba  znowu spakować walizkę i wrócić na stare śmieci do "Irlandzkiego domu". Zawsze przy tej okazji zastanawiam się gdzie tak naprawdę  jest mój dom i gdzie czuję się jak u siebie? Zazwyczaj z wylotem do Polski wiążą się ważne wydarzenia jak np: ślub kogoś z rodziny. Wtedy chcąc nie chcąc trzeba kupować bilety, często dużo droższe niż wycieczka do egzotycznego zakątka świata, pakować manatki i w drogę;) Dopiero po powrocie często wychodzi na jaw całkowity koszt "wczasów pod gruszą"...można się zdziwić;)

Ja lubię swój rodzinny dom i czasami nie zważając na nic, lecę naładować akumulatory, nabrać dystansu i się naświetlić. Moje dziecko też jest szczęśliwe kiedy może spędzić czas z dziadkami i mieć kotka na wyłączność;))))

W tym roku święta spędzimy w Dublinie, pomimo iż daleko od Polski to mamy piękną choinkę, upieczemy pierniczki, przygotujemy coś pysznego do jedzenia z "naszych" produktów i wspólnie zjemy rodzinną kolację. Jeśli wytrwamy pójedziemy na pasterkę do Polskiego kościoła. Będzie fajnie...
Będzie jak w domu;)
* * *
Well, it happened ... after a few days in the "Polish home" again need to pack a suitcase and go back to the old neighborhood to "Irish home." I always take this opportunity to wonder where it really is my home and where I feel at home?  Usually the flight to Poland relate to important events such as: a family wedding.

Then willy-nilly have to buy tickets, often much more expensive than a trip to an exotic corner of the world, time to pack your luggage and get in the way;) Only after return, often comes out the total cost of "holidays under the pear tree" ... you can be surprised;)

I like my family home, and sometimes without regard for anything, I am flying charge the batteries, distance myself and to catch a bit of sun. My baby is happy when she can spend time with her grandparents and have cat only for herself;))))

This year we will spend Christmas in Dublin, although far from the Poland, we have a beautiful Christmas tree, we will  bake gingerbread, we will prepare something delicious to eat with "our" products and we'll have a family dinner together. if we can stand, we'll go to midnight mass to the Polish church. It'll be fun ...

It will be like at home;)







poniedziałek, 15 października 2012

Oto mój pomysł na noszenie białej koszuli;)















kolczyki-Forever 21

Koszula-River Island
spodnie-Zara
Marynarka-Atmosphere

wtorek, 2 października 2012


Po zwycięstwie nad przeziębieniem wracam na strony bloga z nowymi pomysłami;)enjoy ;)








żakiet-Zara
t-shirt-Zara
buty-Aldo
leginsy-Primark
naszyjnik-Forever 21
torebka-sh

sobota, 22 września 2012

Dlaczego torba bawełniana a nie plastikowa?
Już coraz rzadziej słyszy się to pytanie.Wszyscy wiemy,że zbierając coraz więcej plastikowych reklamówek,produkujemy stosy śmieci.Plastiki rozdawane w większości sklepów,są bardzo uciążliwym śmieciem.Tego typu torba(wykonana z ropy)zazwyczaj używana jest przez nas ok 25 min a rozkłada się nawet do 400 lat!!!
Tymczasem ekologiczne torby z bawełny są świetną alternatywą dla bez użytecznych reklamówek.Taka bawełniana torba jest nie tylko korzystna dla środowiska ale szybko się rozkłada i nie pozostawia po nas nieprzyjemnych śladów w przyrodzie.Jest też bardzo trwała(ja swojej używam już 3 lata)praktyczna i estetyczna.Na pewno bardziej elegancko wygląda torba z bawełny niż przezroczysta siatka.Zwłaszcza,że teraz można na nich drukować zabawne napisy,rysunki i loga.
Pokazują,że dbamy o środowisko oraz przyszłość dla nas i naszych dzieci.




czwartek, 20 września 2012

Hurts
Duet Hurts tworzą wokalista Theo Hutchcraft oraz obsługujący syntezatory Adam Anderson. Ich singiel „Wonderful Life” był jedną z najczęściej emitowanych piosenek w rozgłośniach radiowych w 2010 roku! Podobną popularnością cieszyły się piosenki „Better Than Love” czy „Stay”, a także doskonałe „Devotion” nagrane wspólnie z samą Kylie Minogue!  
Ci panowie to kwintesencja dobrego stylu , wspaniałego głosu i uroku osobistego;)








poniedziałek, 17 września 2012

sweter oversize...
Selah Sue - This World

Sweter oversize, czyli sweter o rozmiar (albo nawet dwa) za duży. Duże jednak nie oznacza bezkształtne. 
Luźne, za duże swetry zagościły w naszych szafach już kilka sezonów temu i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Idealne na co dzień pozwalają nam zapomnieć o obcisłych bluzkach czy żakietach. Aby wyglądać nonszalancko, noś jak największy sweter do legginsów lub obcisłych rurek z jak najwyzszymi obcasami. Jaka jest najcenniejsza zaleta swetra oversize? W momencie założenia go, już o nic nie musisz się martwić - pasuje do wszystkiego, zawsze dobrze się układa i co najważniejsze, zakrywa wszystkie niedoskonałości figury. 








buty- Schuh
sweter -Zara 
spodnie-Miss Selfidge
kapelusz -Selected


wtorek, 11 września 2012


EDITORS - You Don't Know Love

Wraz z końcem lata nadchodzi jesienna refleksja...a może by tak coś zmienić?.Kobiety uwielbiają zmiany,szczególnie w zawartości garderoby.Chłodniejsze dni sprawiają,że z bólem serca trzeba schować na dno szafy zwiewne sukienki,sandałki i słomiane kapelusze.Jednak to nie powód do zmartwień.Nowy sezon to nowe inspiracje.
Tym razem ...bordowe!






spódnica-Zara
torba-Mango
naszyjnik-Top shop
skórzana kurtka-Lipsy
buty-River Island
pasek i top-Primark


wtorek, 4 września 2012

Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez gorącej kawy i... muzyki.
 Moje poranne święto rozpoczyna się po odprowadzeniu Poli(córki) do przedszkola i trwa całe cztery i pół godziny;)To moment kiedy nie muszę nakładać make upu,mogę spokojnie spacerować po mieszkaniu bez niektórych części garderoby ;), usiąść i  robić to na co mam ochotę lub po prostu nie robić nic.Niestety często wtedy okazuje się,że nie mam mleka do kawy lub z mleka zrobił się kefir;)
Żyjemy w kraju gdzie wyjście po mleko w wyciągniętym dresie lub nawet  piżamie nikogo nie dziwi ja jednak  tego nie popieram ponieważ łatwo popaść w swoiste przyzwyczajenie ;))Dres jak najbardziej  ale piżama tylko do spania!!!!
Wracając do muzyki...bo o niej miała być mowa;)
Nigdy nie były mi obce rockowe brzmienia ale przyznam że odkąd mam do czynienia z "tutejszymi" ludźmi moje muzyczne horyzonty nieco się rozszerzyły.I tak np ktoś kiedyś polecił mi The National, niedawno usłyszałam o The Stone Roses i w ten sposób co jakiś czas pojawia się jakaś "nowość"do odsłuchania.
Nie wiem czy to sentyment do minionych czasów czy może ten specyficzny, deszczowy klimat Dublina ale przyznam,że z przyjemnością wracam też do staroci takich jak; The Cure ,The Police czy Depeche Mode.
Ponieważ pomysł jest taki, że na tym blogu będę pisać również o muzyce, więc potraktujcie ten post jako pierwszy w tym temacie.
Napiszcie co Wam poprawia nastrój rano...
Miłego dnia. Ania 



      

środa, 29 sierpnia 2012

Nie trzeba jej nikomu przedstawiać. Mimo upływu 50 lat od śmierci Marilyn  jej historia wciąż pozostaje żywa. W związku z tą właśnie rocznicą w księgarniach pojawiła się  biografia czołowej gwiazdy Hollywoodu tamtego okresu. "Marilyn. Żyć i umrzeć z miłości" Alfonso Signorini, to opowieść dla początkujacych fanów Marilyn Monroe. Uczucia są bez wątpienia głównym tematem tej książki. Miłość  była  dla niej, najważniejsza, to o nią walczyła przez cale życie i nigdy  jej nie zaznała
ani od matki, ani w sierocińcu, ani w niezliczonych romansach.
Jak wyglądały jej małżeństwa? Co naprawdę łączyło Marilyn z prezydentem Kennedym?
Uważam, ze propozycja pana Signorini'ego niesamowicie porusza i czyta się ją jednym tchem.
 Polecam!